Implant przepuklinowy

Szczeciński wynalazek nagrodzony w Genewie.

Srebrny Medal

 

Na 41. Międzynarodowej Wystawie Wynalazków w Genewie w dniach 10 - 14 kwietnia 2013 r. polski wynalazek implant przepuklinowy (biomateriał płynnej konsystencji do leczenia operacyjnego przepuklin) uzyskał srebrny medal w dziedzinie medycyny.
Pomysłodawcą wynalazku był dr. Labib Zair z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, twórcami i wykonawcami projektu badawczego i nowego biomateriału byli prof. Mirosława El Fray, kierownik Zakładu Biomateriałów i Technologii Mikrobiologicznych Wydziału Technologii i Inżynierii Chemicznej Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, oraz doktorant ZUT mgr inż. Jędrzej Skrobot.
Doktor Labib Zair urodził się w 1967 r. w Salamieh w Syrii. Medycynę studiował w Pomorskiej Akademii Medycznej, którą wcześniej ukończył jego starszy brat Samir Zeair. W roku 1995 dr Labib Zair uzyskał dyplom lekarza, specjalizację z chirurgii ogólnej zdobył w 2004 r., a stopień doktora nauk medycznych w roku 2009 na podstawie rozprawy nt. „Ocena różnych schematów immunosupresyjnych u pacjentów po przeszczepieniu nerki”.

dr. Labib Zair

dr. Labib Zair


Panie doktorze, skąd pomysł opracowania nowej metody operowania przepukliny?


Lata dziecięce i wczesną młodość spędziłem w Syrii. Rano chodziłem do szkoły, a po południu pracowałem w warsztacie mojego ojca, tak jak pozostali moi bracia. Ojciec roztapiał żelazo w wielkim piecu, następnie wlewał lawę do form wykonanych z piasku, tworząc poszczególne elementy pompy, które ja szlifowałem potem na tokarce. Po złączeniu elementów powstawało urządzenie opatrzone nazwiskiem mojego ojca, gdyż był to jego firmowy produkt. Byłem z tego bardzo dumny. Pompa, napędzana często polskim silnikiem wysokoprężnym Andoria, była praktycznie bezawaryjna, ojciec bowiem systematycznie starał się ją ulepszać. Niejednokrotnie podziwiali ją polscy inżynierowie, którzy w tym czasie budowali w moim mieście fabrykę opon samochodowych i mieli dobre kontakty z moim ojcem. Praca u mego taty nauczyła mnie, iż zawsze należy dążyć do udoskonalania swego warsztatu i nieustannie szukać lepszych rozwiązań.
To przekonanie przyświeca mi w życiu zawodowym. Już jako chirurg asystowałem do wielu operacji przepuklin, tak metodą laparoskopową, jak i klasyczną, sam je wykonywałem i wykonuję nadal. Najtrudniejszy etap zabiegu to implantacja siatki. Szczególnie podczas operacji laparoskopowej etap ten wymaga cierpliwości i wysokich umiejętności operatora. Z tego powodu wielu chirurgów preferuje metodę klasyczną, a szkoda, bo przewaga laparoskopii nad tradycyjną operacją jest powszechnie znana. Uważam, że zastosowanie płynu polimerowego, który w tkankach zamienia się w elastyczną gąbkę, wypełniając przestrzenie anatomiczne, może stanowić idealne rozwiązanie, ułatwiając wykonanie operacji metodami małoinwazyjnymi. Płyn taki może być również nośnikiem różnych leków, np. antybiotyków stosowanych w profilaktyce zakażeń okołooperacyjnych. W porach powstałej gąbki tworzy się środowisko sprzyjające namnażaniu się fibrocytów tworzących tkankę łączną. Zapobiega to nawrotowi choroby. Dzięki swojej elastyczności gąbka taka od środka wzmacnia ściany brzucha, nie uciskając jednocześnie na ważne struktury anatomiczne, a z czasem zostaje wchłonięta.


Jakie kroki podjął Pan, by wcielić swój plan w życie?


Pomysł był, ale kto wykona taki płyn? Z tym pytaniem udałem się do Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Jednak ani chemicy, ani technolodzy, ani fizycy nie byli w stanie mi pomóc. Po wielu poszukiwaniach zostałem skierowany do pani prof. Mirosławy El Fray, kierownik Zakładu Biomateriałów i Technologii Mikrobiologicznych, która zgodziła się mnie wysłuchać. Przedstawiłem więc swoją wizję, marzenie o takim cudownym płynie, który może zamienić się w gąbkę w tkankach. Pani profesor zadała konkretne pytania, aby dobrze mnie zrozumieć: Czemu ma służyć taki płyn? Co to za choroba? Jak się ją leczy? Postanowiła przyjrzeć się całej operacji i na bloku operacyjnym obserwowała każdy szczegół zabiegu. Dzięki temu moje marzenie o magicznym płynie stało się realnym wyzwaniem dla pani profesor i po krótkim przemyśleniu zdecydowała o podjęciu współpracy nad projektem. Złożony przez prof. El Fray grant uzyskał dofinansowanie z KBN i wtedy rozpoczęliśmy pracę nad biomateriałem. Wielką zasługę w powstaniu płynu ma również mgr inż. Jędrzej Skrobot, który został zaangażowany do projektu w ramach swojej pracy doktorskiej.

 

Dr. Lalib Zair i mgr inż. Jędrzej Skorobot

 

Gdzie opracowywano i testowano materiał polimerowy, służący do leczenia przepuklin?


W Instytucie Polimerów (ZUT) odbyło się wiele spotkań i dyskusji na temat płynu, wyboru mechanizmu sieciowania, stosowania światła UV, kleju tkankowego i innych możliwych rozwiązań. Z czasem udało się uzyskać płyn, któiy po utwardzeniu promieniami UV tworzy porowatą strukturę. Płyn został zbadany pod kątem wymaganych właściwości biologicznych. Wykonano także testy in vitro z zastosowaniem fibroblastów i określono toksyczność płynu w stosunku do tych komórek. Testy wypadły pomyślnie. Kolejnym etapem było przeprowadzenie badań na zwierzętach. U królików wytwarzaliśmy sztucznie przepuklinę, następnie wykonywaliśmy jej plastykę za pomocą nowego biomateriału. Fazą końcową tej części badań było wykonanie autopsji królików, z pobraniem wymaganych do analizy wycinków tkanek operowanych uprzednio zwierząt. Na badania uzyskaliśmy zgodę Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach.


Profesor Mirosława El Fray, doktorant Jędrzej Skrobot z ZUT-u..., kto jeszcze współpracował z Panem nad tym projektem?


Nadzór merytoryczny nad całą częścią kliniczną projektu sprawował prof. Marek Ostrowski, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej PUM. Badania nad królikami były bardzo trudne i wymagały zaangażowania zespołu ekspertów. Leonard Gugała, lekarz weterynarii, był odpowiedzialny za założenie dostępu dożylnego, pobranie krwi do badań laboratoryjnych, anestezję podczas operacji, ogólnie za dobrostan królików. Magdalena Kuczyńska z Samodzielnej Pracowni Opieki Długoterminowej PUM czuwała nad przygotowaniem sprzętu do operacji, instrumentowała podczas większości z nich, pomagała dr. Gugale w przygotowaniu zwierząt do zabiegu, a także po nim. Jarek Lichota, wówczas student VI roku medycyny, obecnie lekarz w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej, dokumentował wszystkie czynności, prowadził dzienniki raportów dla każdego królika. Wszyscy pracowali bezpłatnie w godzinach popołudniowych. Zostawiali swoje rodziny, bliskich i codzienne sprawy, pracując ze mną nierzadko do późnej nocy. Bardzo im za to dziękuję.


Opracowany na ZUT implant przepuklinowy, którego Pan był inicjatorem, został doceniony w Polsce i na świecie. Proszę przybliżyć nam te wyróżnienia.


Jędrzej Skrobot, który ten biomateriał wytworzył w ramach swojego doktoratu, będącego rezultatem projektu badawczego, zdobył pierwsze miejsce w konkursie „Student wynalazca”.
Nagrodą był wyjazd na 41. Międzynarodową Wystawę Wynalazków w Genewie 10-14 kwietnia br. Tam otrzymaliśmy od międzynarodowej komisji srebrny medal w dziedzinie medycyny.


Z pochodzenia jest Pan Syryjczykiem. Pierwsze doniesienia o wynikach zastosowania implantu przepuklinowego w badaniach z wykorzystaniem zwierząt postanowił Pan jednak przedstawić w publikacji polskiej. Czym się Pan kierował, podejmując taką decyzję?


Przyjechałem do Polski na studia, mając 20 lat. Dłużej mieszkam więc w Polsce niż w Syrii, choć nadal tęsknię za moim rodzinnym krajem i mówię 0 nim zawsze z nostalgią, wielką pasją i miłością. Początki w Polsce na szczęście nie były aż tak trudne, gdyż bardzo mi pomagał mój starszy brat Samir, który wtedy był już lekarzem. Rzeczywiście, pomysł na płyn był mój, ale gdyby nie prof. Mirosława El Fray, mgr inż. Jędrzej Skrobot, wspomniani wcześniej współpracownicy z zespołu operującego, a także gdyby nie zaangażowanie wielu niewymienionych w tej rozmowie osób (którym jestem z całego serca wdzięczny) i wreszcie dofinansowanie badań, płyn ten pozostałby wyłącznie w sferze moich marzeń. Uważam, że jest w tym wielka zasługa polskiej nauki, a to, co opracowaliśmy, powinno zostać w Polsce, być tutaj produkowane i stosowane. Dlatego postanowiłem ogłosić wyniki badań po raz pierwszy podczas Ogólnopolskiego Zjazdu Towarzystwa Chirurgów Polskich. Mam nadzieję, że w Polsce znajdą się środki finansowe na kolejne etapy naszych badań, a metoda oraz biomateriał na zawsze zostaną polską nową metodę leczenia i polskim implantem przepuklinowym.

 

Dyplom

Oprac. Dagmara Budek i Magdalena Kuczyńska
Źródło:
Biuletyn Informacyjny Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie 
Nr 2(80) Lipiec 2013